Wtedy wydarzało się to, co w Singapurze jest niemal pewne. Jeden z kierowców ze środka stawki przeszarżował w trzecim sektorze i uderzył w barierę. Na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa.
Tor w Singapurze nie wybacza błędów. Betonowe bandy znajdują się zaledwie centymetry od kół pędzących bolidów. Wilgoć sprawiała, że kombinezony kierowców były całkowicie przesiąknięte potem, a koncentracja musiała być utrzymana na granicy ludzkich możliwości przez ponad dwie godziny. F1 Singapur GP: WyЕ›cig
Gdy samochód bezpieczeństwa zjechał, Leo perfekcyjnie wyczuł moment restartu. Utrzymał bezpieczny dystans i nie pozwolił rywalowi na atak z wykorzystaniem systemu DRS na prostej Raffles Boulevard. Przez ostatnie kilometry obaj kierowcy jechali na absolutnym limicie, ocierając się o bandy i krzesząc snopy iskier z podłóg bolidów. Wtedy wydarzało się to, co w Singapurze jest niemal pewne
Gdy Leo Rossi mijał linię mety jako pierwszy, na trybunach wybuchła wrzawa, a nocne niebo nad Singapurem rozświetliły potężne fajerwerki. Zwyciężył w najtrudniejszym fizycznie wyścigu sezonu, udowadniając, że młodość i brawura, poparte żelazną dyscypliną, potrafią pokonać rutynę mistrza. Tor w Singapurze nie wybacza błędów
Dwa okrążenia później Włoch zjechał do alei serwisowej. Mechanicy Scuderii wykonali perfekcyjną pracę – postój trwał zaledwie 2.2 sekundy. Gdy Leo wyjeżdżał z boksu, kątem oka dostrzegł czarno-zielony bolid Marcusa Vance'a. Maszyny zrównały się na wyjeździe z pit lane. Walka koło w koło trwała przez trzy kolejne zakręty, ale to Rossi, mając wewnętrzną stronę toru, utrzymał prowadzenie.